Zadajemy pytania zakupowe z Twojej branży ChatGPT, Perplexity i wyszukiwarce Google, a potem sprawdzamy, kogo wymieniają w odpowiedzi. Raport dostajesz w dwie minuty.
Pytanie klienta
„Gdzie w Polsce zamówić koszulki sportowe z własnym nadrukiem?"
Tu powinna stać Twoja firma. Sprawdź, czy stoi.
Większość narzędzi rozdziela punkty po równo między to, co widać, i to, co sprzedaje. My nie. Połowa wyniku zależy od jednej rzeczy: czy maszyna wymienia Cię, kiedy klient pyta, gdzie kupić.
Budujemy sześć pytań z Twoich realnych fraz, tych, na które ludzie już Cię znajdują w Google. Zadajemy je dwóm asystentom mającym dostęp do internetu i liczymy, w ilu odpowiedziach padasz Ty, a w ilu konkurencja. Dostajesz jej nazwy.
Google coraz częściej układa własną odpowiedź na górze wyników, zamiast pokazywać linki. Sprawdzamy, przy ilu Twoich frazach to robi i w ilu z nich cytuje Twoją stronę.
Pytamy modele wprost o Twoją firmę, a trzeci model porównuje odpowiedź z treścią Twojej strony. Do tego sprawdzamy, czy roboty mają w ogóle z czego zbudować o Tobie zdanie.
Nazwa jest potrzebna, bo o nią właśnie pytamy modele. Nie prosimy o dostęp do Google Analytics ani do panelu strony.
Na ekranie widzisz, co się dzieje: pytamy ChatGPT, pytamy Perplexity, sprawdzamy odpowiedzi Google, czytamy Twoją stronę oczami robota.
Nie tylko wynik punktowy. Pełne cytaty z modeli, nazwy firm polecanych zamiast Ciebie i lista rzeczy do naprawy w kolejności od najważniejszej. Link do raportu idzie też na maila.
Audyt jest bezpłatny i nie wymaga żadnych dostępów. Wystarczy adres strony i nazwa, pod którą znają Cię klienci.
To potrwa około dwóch minut. Nie zamykaj tej karty, link wyślemy też na maila.
Nic. Robimy to, bo połowa rozmów handlowych zaczyna się dziś od zdania „konkurencja wyskakuje w ChatGPT, a my nie". Łatwiej pokazać, jak jest, niż o tym opowiadać.
Z Twoich realnych fraz organicznych, czyli tych, na które Google już pokazuje Twoją stronę. Dzięki temu pytania brzmią jak pytania Twoich klientów, a nie jak nasze wyobrażenie o Twojej branży.
Nie do końca i mówimy o tym wprost. Modele odpowiadają za każdym razem trochę inaczej, więc dwa audyty tej samej strony mogą się różnić o kilka punktów. Dlatego drukujemy pełne odpowiedzi, żebyś oceniał materiał, a nie samą liczbę.
Trafia na listę newslettera digitalk i tam zostaje. Nie sprzedajemy adresów, a wypisać się można z każdej wiadomości jednym kliknięciem.
Nie. Klasyczny audyt SEO sprawdza, jak wypadasz w liście linków. Ten sprawdza, czy w ogóle pojawiasz się w odpowiedzi, która tę listę coraz częściej zastępuje.